PILICA BIAŁOBRZEGI-BROŃ RADOM 3:3
Bardzo zła pogoda, a także Wielka Sobota i przedświąteczne porządki - wszystko to złożyło się na fakt, iż na wyjeździe stawiło się ok.50 kibiców Broni w barwach. Oprócz tego kilkanaście osób siedziało poza naszym młynem. Po drodze wypadek miały dwa samochody osobowe z dziewięcioma naszymi kibicami. Trzej zostali zwinięci na izbę wytrzeźwień,z tym że ten ostatni chyba dostanie kolegium za pobicie policjanta na służbie. Na mecz jechaliśmy PKS-em, z którego zostali wyproszeni cywile. Szalikowcy Pilicy powitali nas bluzgami na gołębiarzy oraz przychylnymi tekstami pod naszym adresem. Zrobiliśmy z nimi coś na wzór układu podobnie jaki mamy z kibicami Orła Wierzbica i Stali Poniatowa. Pilica chce przyjechać na nasze derby. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Sam mecz to dobra gra naszych Orłów. Niestety sędzią pojedynku był p.Milewski - nasz eksportowy sędzia międzynarodowy. Do 66 minuty spotkania nasze Orły prowadziły 3:1 i wtedy Pilica strzeliła bramkę z rzutu karnego. Po upływie regulaminowego czasu gry Nowak spytał się sędziego, kiedy będzie koniec meczu. W odpowiedzi usłyszał "kiedy wynik będzie korzystny". Korzystny wynik został ustalony w 99 minucie meczu. Poza tym kiedy jakiś problem miał kapitan gospodarzy Andrzej Łatka to zwracał się do sędziego po imieniu i vice versa. Pozostawiamy to bez komentarza.

BROŃ RADOM-MAZOWSZE GRÓJEC 1:2
Kolejny mecz z groźnym przeciwnikiem (lider tabeli) i znowu pogoda była przeciwko nam. Przez całą noc ranek i całe spotkanie padał śnieg i wiał porywisty wiatr. Jednak publiczność dopisała. Przyszło więcej ludzi niż na mecz z Opolaninem. Także szalikowcy udowodnili, że nie maja w dupie swojej kochanej drużyny i stawili się w całkiem przyzwoitej liczbie. Dużym zaskoczeniem było przybycie starej gwardii ok.35-40 osób. Starzy mieli szale i z boku stworzyli drugi młynek. Nas jak zwykle w normie czyli ok.80 szala. Po raz kolejny numery odwalał sędzia główny. W czasie spotkania poleciało na niego dużo bluzg. Także boczny wypełniał swoje obowiązki "super". W pewnym momencie piłkarze Mazowsza stanęli w miejscu myśląc, że jeden z nich jest na pozycji spalonej. Jednak boczny nic nie zauważył. Dobrze, że z tej akcji nie padła bramka. Jednak całą naszą uwagę ściągnął nasz były piłkarz Tomczyk. Powodów wszystkich kurew i innych ciekawych okrzyków jakie padały pod jego adresem nie musimy chyba podawać. Każdy wie o co chodzi. Ale sprzedawczykowi należało się. Kiedy wynik meczu był już wiadomy (przynajmniej tak nam się zdawało), stara gwardia zaatakowała nas śnieżkami. To starcie było na ich korzyść. Bitwa trwała kilka minut, dopóki nie przerwała jej interwencja Policji!!! Niebiescy byli tak w szoku, że nie wiedzieli kogo mają uspokajać. Na dodatek jeden z policmajstrów tak oberwał pigułą, że mało co nie stracił czapeczki. Wtedy psy dały nam spokój. Młodzi zakupili w sklepie jajka i przenieśliśmy się na drugą stronę w celu polowania na sędziego. Po drodze zaatakowaliśmy starą gwardię i trochę ich "uśniegowaliśmy". Ostatnia akcja meczu i Broń strzela gola. Szał radości i koniec meczu. Nasi piłkarze widząc co się święci, przezornie pierwsi zeszli z boiska. Natomiast ponad 100 osób zaczęło rzucać pigułami w sędziego oraz ulubionego piłkarza Mazowsza. Dodatkowo jedno z jajek rozbiło się na jego głowie a drugie trafiło w sędziego bocznego.

WISŁA PUŁAWY-BROŃ RADOM 2:2
Na to spotkanie wybrała się 10-cio osobowa grupka fanatyków Broni. Razem z nami było 2 chłopaków z Łodzi w naszych szalikach. Młynek miejscowych nie przedstawiał się zbyt imponująco. Kilkanaście osób nosiło szale Legii. Kilka razy puścili wiązanki pod naszym adresem, ale zdecydowana postawa 2 naszych skorygowała ich zapędy do zera. Ogólnie można stwierdzić, że ruch szalikowy w Puławach upada mimo dobrych wyników ich piłkarzy. W zeszłym sezonie kibiców Wisły było dużo więcej niż obecnie i byli oni bardziej agresywni w stosunku do nas. Cały mecz rozbrzmiewały nasze okrzyki co odnotowała później miejscowa gazeta. Nasze Orły schodząc z murawy podbiegli do nas krzycząc "dziękujemy". W tym samym czasie 11 naszych kibiców odwiedziło stadion w Białobrzegach z okazji meczu Pilica-Szydłowianka. Nasi zostali dobrze ugoszczeni przez miejscowych kibiców. Pilica ma przyjechać na nasze derby. Na tym spotkaniu nie pojawili się ludzie z Szydłowca.

BROŃ RADOM-GARBARNIA KURÓW 2:0
Kolejny mecz o przetrwanie. Jak zwykle nasze Orły dały z siebie wszystko. Tym razem zwycięstwo w niezłym stylu. Oprócz dwóch bramek mieliśmy jeszcze dwie poprzeczki i słupek .Nas w młynie niezbyt dużo, może w porywach do 60-ciu osób. Po drugiej stronie zasiadło 7 przyjezdnych. Nie mieli barw ani nie śpiewali więc daliśmy im spokój. Co dziwne, przez cały mecz nie poleciały żadne bluzgi pod adresem trójki sędziowskiej. Po prostu po ostatnich wybrykach czarnuchy dbają o swoje zdrowie. Po zakonczonym spotkaniu cała drużyna przebiegła wzdłuż naszego sektora przybijając piętki. Od kilku spotkań nasze Orły zaczynają czuć już derbową atmosferę.

BROŃ RADOM-CZARNI DĘBLIN 1:1
Już przed tym spotkaniem piłkarze mówili nam o ciekawym sposobie sędziowania p.Kaczora. Ciekawi byliśmy jak będzie tym razem. Rzeczywistość przeszła nasze najśmielsze przypuszczenia. Lider tabeli przegrywający z przedostatnią w szyku ligowym Bronią? Nie, na to p.Kaczor pozwolić nie mógł. W pewnym momencie na polu karnym Broni przewraca się zawodnik z Dęblina i oczywiście rzut karny. Co z tego, że faulu nie było. Sędzia wie lepiej. W tym momencie na trybunach zawrzało. Od strony hali dziadki wyją i bluzgają, a z sektora zajmowanego przez ok.90 szalikowców na murawę lecą kawałki ławek. Rezerwowi z Dęblina w popłochu uciekają na środek murawy. Sędzia liniowy także zmykając opuszcza swój posterunek. Nieliczni policjanci nie wiedzą jak się zachować. Nikt nie próbuje nawet uspokajać szalikowców Broni, a już na pewno nie mieszają się do tego rozgoryczeni nasi piłkarze. Po straconej bramce nasze Orły rzucają się do ataku, jednak sędzia kończy przed czasem mecz. Od razu biegną do szatni, a blisko 100-osobowy tłum pędzi za nimi. Kibiców próbują uspokajać kierownik, lecz nikt go nie słucha. Do akcji wkraczają oddziały Policji wspomagane brygadą ubraną w stroje moro. Kilkanaście minut trwają gonitwy po parku. Policjanci legitymują również kibiców bez barw. Jednemu z naszych zabierają szalik. W odpowiedzi kilka kamieni rzuconych przez Partyzantów rozbija szyby w policyjnym polonezie. Z naszej strony jeden zakrwawiony chłopak. Jednak wszyscy zgodnie twierdzą, że zadyma była pierwsza klasa.

GWARDIA KOSZALIN-KOTWICA KOŁOBRZEG 2:0
Cala podróż trwała 12 godzin. Na dworcu Zachodnim gościli nas ziomale z Poloni Warszawa. Spożywając wódeczkę (a było tego sporawo) przyniesioną przez Polonistów omawiamy interesujące nas sprawy. Spore wrażenia robią na nas fotki z derbów stolicy, a chyba największe zdjęcie rozebranego przez Polonię legionisty umykającego po murawie stadionu. Poloniści jadą z nami do Dworca Wschodniego gdzie żegnamy ich chóralnymi śpiewami. Chłopcy jak popili to i zaczęły się szaleństwa. Przez okna wyleciały popielniczki, wentylatory i inne rzeczy z przedziału, korytarza i kibla. Po jakimś czasie przyszedł kanar i SOK-iści ale nas nie wyrzucili. W Koszalinie jesteśmy o 6-ej rano, a z pociągu wysiadają z nami 2 fani Arki Gdynia. Przejmuje nas komitet powitalny i cały ranek impreza. Dwie godziny przed meczem zbieramy się niedaleko stadionu. Gwardziści próbują atakować kolumnę kibiców z Kołobrzegu, lecz zdecydowana postawa policji kończy ten atak. Dostajemy bilety od ziomali i wchodzimy na stadion. Rozwieszamy nasze flagi, dużo osób chce wymieniać się z nami na szale. To co nas zaskoczyło to bardzo duża liczba szalikowców Gwardii. Oceniamy ich na ok.500. Gwardzistów wspomagają kibice:
-Mechanik Bobolice ok.50 osób
-Gryf Polanów ok.20 osób
-Arka Gdynia 12 osób
-BROŃ RADOM 8 osób
Według nas Kotwicy przyjechało ok.150 osób, może trochę wiecej. Rozwiesili trzy flagi. Doping Gwardzistów trwa przez cały mecz. Gospodarze wygrywają po ciekawym meczu. Piłkarze Gwardii robią fantastyczny numer wskakując na płot podobnie jak robią to kibice. Po meczu Policja próbuje nas spacyfikować i wtedy szalikowcy wybiegają na murawę atakując Poicję. Fruwają kawałki ławek, deski. Obrywa kilka samochodów ze Słupskimi rejestracjami, które akurat przejeżdżały przez plac boju. Wy ganiamy policję z naszego sektora, jednak ci atakują od góry na całej długości sektora. Nowość dla Broniarzy to cholernie długie pałki i ochronne tarcze będące na wyposażeniu każdego walczącego policmajstra. Po dłuższym okresie czasu wychodzimy ze stadionu. Wieczorem udajemy się na ekstra imprezę kibicowską, która odbyła się w Piracie. Totalne chlanie, panienki i dyskoteka do czwartej. Rano młodzi Broniarze ekspresem wracają do domu razem z kibicami Arki. Pozostali z nas oglądają a reszta urządza sexwypady. Słomki zebrali dla nas fuli kasy na bilety na pociąg. W Radomiu meldujemy się w poniedziałek o 9-ej. Cały wyjazd trwał prawie cztery dni, ale na pewno nikt nie żałował tej wycieczki. Dziękujemy wszystkim Gwardzistom za wspaniałe przyjęcie.